Z pamiętnika leśnego terapeuty – Kąpiel leśna z duszą

Witajcie, nazywam się Kasia Burak-Pearce i jestem przewodniczką leśnej terapii. Jedną z moich pasji są leśne kąpiele. Ostatnimi czasy ten termin coraz częściej pojawia się w mainstreamie, ale wciąż dla wielu osób pozostaje tajemniczy oraz co najmniej dziwny. Zamiast opisywać założenia leśnych kąpieli oraz przedstawiać ich liczne zalety, chciałabym Was zaprosić do krótkich wspomnień z takich właśnie wydarzeń przeze mnie prowadzonych.

Jest koniec marca, godzina 6.45 rano. Od paru dni powróciły zimowe przymrozki i
szacuję, że jest pewnie tylko parę stopni na plusie. Stojąc w oczekiwaniu na moją grupę,
zastanawiam się, jak bardzo zmarzniemy. Na szczęście wychodzi słońce, które rozprasza
moje troski, podobnie jak entuzjazm kolejnych osób, które się wokół mnie gromadzą.
Grupa miała liczyć max. 12 osób, a tu okazuje się, że chętnych prawie dwa razy tyle! Ot,
taka okazja do ćwiczenia elastyczności. Naszą kąpiel leśną zaplanowałam na torfowisku,
które o tej porze dnia urzeka nas lekką mgiełką i niezliczoną ilością, wyśpiewujących na
całego, przedstawicieli ptasiego gatunku. Nie mamy dużo czasu, a plan jest ambitny,
podobnie jak grupa odbiorców. Ta kąpiel leśna jest wyzwaniem, bowiem kieruję ją do
edukatorów przyrody. Ludzi, którzy często działają w swoich branżach od lat. Ten fakt
mnie mocno onieśmiela, ale przypominam sobie szybko, że ja jestem tylko
przewodnikiem leśnej terapii i swego rodzaju pośrednikiem, a to las ma zrobić swoje. To
las wycisza, koi nasze zszargane nerwy, las leczy i to często dosłownie! Las też
przyjmuje nas takimi jakimi jesteśmy, nieidealnymi, tak jak i on jest nieidealny.

Z tą myślą zaczynam. Przygotowałam program trochę nietypowy, bo zawierający sporo
elementów zabawy. Mam nadzieję, że to zapewni nam wystarczającą dawkę energii, aby
nie zmarznąć. Jest to również okazja do integracji. Jak zawsze podkreślam zasadę
dobrowolności udziału w poszczególnych aktywnościach i widzę, jak parę osób od razu z
tego korzysta, kładzie się na trawie i urządza sobie drzemkę. Nie dziwię się, niektórzy na
ten zlot poprzedniego wieczora, przybyli po całym tygodniu pracy, z bardzo odległych
rejonów Polski. Potrzebują odpoczynku i dają sobie do tego prawo. Cieszy mnie to, że
czują się swobodnie. Jedno z zaproszeń, wyraźnie angażuje wszystkich, a dwie osoby
kończą wspinaczką na pobliskie drzewa. Widok dziewczyny, która leży z rozpostartymi
ramionami, w objęciach dorodnej i stabilnej, sosny jest dla mnie bardzo wzruszający.
Na koniec robimy krótkie podsumowanie, bo czasu mamy już niewiele. Jak jednym
słowem możesz opisać swoje doświadczenia podczas tej leśnej kąpieli – pytam.
Padają między innymi takie słowa jak: odpuszczenie, powrót do dzieciństwa, wolność,
odpoczynek, zadziwienie, wdzięczność. I już wiem, że las kolejny raz, zrobił swoje!

Exit mobile version